16 marca 2015 roku dowiedziałam się, że zostanę mamą. Tego
dnia czułam wszystko: strach, radość, zaskoczenie (nie to, żebym nie wiedziała
skąd się dzieci biorą, ale o tym zaskoczeniu może innym razem), ulgę,
podekscytowanie. Co najciekawsze te uczucia towarzyszyły mi aż do momentu
narodzin Maleństwa. Cały czas zastanawiałam się jak to będzie posiąść tą
tajemną wiedzę i zostać MAMĄ. Bałam się też jeszcze jednej rzeczy – utraty
mózgu. Tak, byłam, jestem i będę (o ile poziom żartu nie spadnie) czytelniczką
popularnego fanpage’a Beka z mamuś na forach. Zastanawiało mnie to, czy te
kobiety były TAKIE zawsze, czy stało się to w momencie przyjścia dziecka na
świat. Czytałam i oczy przecierałam ze zdumienia, a w duchu modliłam się, żeby
TO nie spotkało mnie. Jestem w końcu dość młoda i mózg może mi się jeszcze
przydać, tym bardziej, że mam już dostarczoną Istotę do wychowania.
Miesiące mijają, a ja z racji tego, że dołączyłam do
Elitarnej Elity Matek siłą rzeczy natykam się na cuda na kiju typu blogi
rodzicielskie (parentingowe, ups!), vlogi parentingowe (dlaczego...) i inne
tego typu cholerstwa. Dlaczego cholerstwa i co mi tak naprawdę drzazgą w oku
jest? Jeśli macie dość dystansu, lubicie czarne poczucie humoru a mózg nie
został wydalony razem z łożyskiem zapraszam do obserwowania wpisów. Może
odnajdziemy wspólny język?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz