Polecony do skrzynki to usługa, z której powinien korzystać każdy, kto nie chce być
notorycznie ruchany przez Pocztę Polską.
Historii o tym, że siedzisz w domu, a w skrzynce w
zaczarowany sposób pojawia się awizo są miliony. Muszę przyznać, że od czasu
jak siedzę z dzieckiem w domu papierki te w mojej skrzynce zaczęły mnie
szczególnie irytować. Dlaczego?
1. Mieszkam na wsi i po przesyłkę muszę wybrać się autem, ponieważ urząd pocztowy jest dość daleko i spacer z kilkumiesięcznym dzieckiem na trasie szybkiego ruchu odpada.
2. Mój mąż jak wraca po całym dniu pracy chcąc nie chcąc musi jeszcze odwiedzić pocztę, co do przyjemnych nie należy biorąc pod uwagę jakie już mieliśmy tutaj historie.
1. Mieszkam na wsi i po przesyłkę muszę wybrać się autem, ponieważ urząd pocztowy jest dość daleko i spacer z kilkumiesięcznym dzieckiem na trasie szybkiego ruchu odpada.
2. Mój mąż jak wraca po całym dniu pracy chcąc nie chcąc musi jeszcze odwiedzić pocztę, co do przyjemnych nie należy biorąc pod uwagę jakie już mieliśmy tutaj historie.
3. Z jakiegoś kurwa powodu zamówiłam coś żeby przyszło
mi do domu. Nie po drodze mi do sklepu, bolą mnie nogi, jestem gruba i brzydka
po ciąży i nie chce się ludziom na oczy pokazywać. Więc skoro zamówiłam to do
domu za pośrednictwem Poczty Polskiej, bo o zgrozo nie było innej formy wysyłki
(jeśli to czytasz, a prowadzisz sprzedaż internetową i nie masz innej opcji
wysyłki niż za pośrednictwem PP błagam, kurwa, zmień to. Zapłacę za kuriera) i
zapłaciłam za to, żeby to do mych rąk dotarło niech to dotrze. Inna sprawa, że
nie zawsze w skrzynce znajdujemy awizo przesyłki, której się spodziewamy i może
być to coś naprawdę ważnego, co dotrze do nas z opóźnieniem ze względu na
zaniedbania pracowników cudownej instytucji.
4. Ostatni i chyba najbardziej oczywisty powód, dla którego
irytuje mnie awizo w skrzynce – ja NAPRAWDĘ teraz siedzę w domu. Widzę drogę,
którą przyjeżdża autem listonosz z okna. Tą drogą chodzę na spacery jeśli
już wychodzę, więc w razie czego się miniemy i zobaczymy (pragnę tutaj
zaznaczyć, że jeśli widzę, że listonosz jedzie to się wracam na wypadek gdyby
coś do nas było).
Nie znam drugiej instytucji, w stosunku do której generowana
byłaby taka fala hejtu. Nie znam osoby, która nie narzekałaby na PP. Nowy
sposób na dobry PR? Albo olewanie sprawy, bo i tak nas nie zamkną?
Nie pozostaje nic innego, jak zakończyć ten wpis soczystym:
JA PIERDOLĘ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz