sobota, 5 marca 2016

Vlogi parentingowe

Do niedawna ze względu na całkowite oddanie pracy i mojej rozrywce, czyli piciu alkoholu nie słyszałam o różnych rodzicielskich nowinkach. No bo skąd? Życie bezdzietnej pary (widzę to z perspektywy czasu) usłane jest różami. Praca, dom, zakupy, jeść, pić, spać, pobzykać się, wyjść na imprezę.
Dziecko wywraca ten „porządek“ do góry nogami. Po pierwsze dlatego, że po prostu w momencie, kiedy widzisz to małe stworzenie następuje jakiś mistyczny zwrot akcji w życiu i zmienia się wszystko (nie wierzyłam w to i myślałam, że to bujdy dopóki nie zobaczyłam mojego Stworzenia), a po drugie – jesteś za kogoś odpowiedzialna całkowicie. To znaczy, że niezależnie od Twojego humoru, samopoczucia, zdrowia i chcenia bądź niechcenia od teraz do końca życia będzie na świecie ktoś, kto polega na Tobie i liczy na Ciebie bezgranicznie. Pomyśl jak myślisz sobie o swojej mamie i wyobraź sobie, że teraz tak ktoś myśli o Tobie. Ta myśl wstrząsnęła mną najbardziej.
Jako świeżo upieczona mama w przypadku wątpliwości odnośnie drobnych kwestii odpowiedzi szukałam w różnych miejscach, niestety również w internecie. I o ile wdzięczna jestem mamom, które zdradziły sekret jak skutecznie odbić dziecko inaczej, niż poklepując plecy, o tyle twórczości niektórych nie jestem w stanie pojąć.
Jak już wspomniałam, niektóre rodzicielskie nowinki były mi zupełnie obce i nie sądziłam, że rodzicielstwo uległo takiej... globalnej cyfryzacji? W zasadzie o co nie zapytasz odnośnie dzieci Wujka Google wyskoczy Ci mnóstwo odpowiedzi – czy słusznych to już inna kwestia. Rodzice piszą blogi, zrzeszają fanów na Facebooku, zakładają vlogi parentingowe (dla niewtajemniczonych: wideo blog rodzicielski), lub po prostu zasypują swoje prywatne ściany na Facebooku informacjami na temat swojego dziecka.
Generalnie jestem przeciwniczką zamieszczania wizerunku dziecka w sieci, o czym napiszę osobny post. Tym samym natykając się na filmiki matek, które (wydaje mi się) bez zastanowienia upubliczniają wizerunek swojego dziecka budzi się we mnie gniew. Mama radośnie trzymając dziecko na rękach opowiada jakieś totalne bzdury i pierdoły powiedzmy o tym, na który krem dziecko dostało uczulenia, a na który nie. Dziecko zaczyna marudzić, wiercić się, no ewidentnie jest źle. Matka, zamiast wstrzymać nagrywanie, zająć się dzieckiem, żeby się uspokoiło radośnie stwierdza, że „Jasiu troszkę marudzi“. Co Ty kurwa nie powiesz?! Mały stęka i kwili, ale moi internetowi fani czekają, więc chuj z dzieciakiem, przecież wytrzyma (nie ma wyjścia). A w kolejnym filmiku mama zdradzi nam tajemnicę, jak sprawić żeby dziecko było zawsze uśmiechnięte. (Może po prostu nie sadzaj dzieciaka przed kamerą...?)
Kolejna głupota – opowiadanie o tym, jak to przy dziecku nie ma się czasu na nic, nawet na ugotowanie obiadu. Mam pomysł – może w takim razie zamiast kręcić chujowe filmiki zajmij się domem?
Haul zakupowy – pojęcie, które poznałam dzięki jakiejś tam vlogującej mamie. Naprawdę kurwa nudzi się mamom w domach do tego stopnia, że kręcą filmik o tym, co kupiły swojemu dziecku?! Dlaczego ja się pytam? Czy kolejnym krokiem w tym szale będzie nakręcenie unboxingu paczki pieluch?
A najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że ludzie chyba biorą takie vlogi całkiem na poważnie – wnoszę tak po przeczytanych komentarzach. Pragnę zaznaczyć, że nie wrzucam wszystkich vlogujących, blogujących mam do jednego worka. Są też kanały i strony naprawdę wartościowe, które cokolwiek wnoszą do życia innych. Wzruszają, bawią, uczą. Jednak z przykrością stwierdzam, że jest to zdecydowana nisza.
Żeby było jasne – nie wywyższam się. Ktoś, kto czyta moje wypociny może stwierdzić, że chuja się tam znam, że niepotrzebnie zajmuję miejsce w cyberprzestrzeni i ścieram klawiaturę. Bardzo możliwe, że w tej kwestii punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mam nadzieję, że siedzimy na tej samej wysokości i wiesz, o co w tym poście chodziło.


P.S. Podczas pisania tego tekstu Stworzonko już spało, mieszkanie było posprzątane, a mój chop miał co jeść, więc nikt nie ucierpiał. Poza ewentualnymi Czytelnikami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz