Jestem świeżynką jeśli chodzi o zasady panujące wśród matek.
Czy ktoś mi zdradzi tajemnicę o dzieci w jakim wieku chodzi w idei pokoju dla
matki z dzieckiem? Bo przyznam, że wydawało mi się, że to dla
dzieci-dzieci, czyli słodkich bobasów i dzieciaczków powiedzmy do 3 roku życia
a nie dla gigoli w wieku lat 10?!
Bo dlaczego tak jest, że czekam 15 minut w kolejce ze swoim
półrocznym Stworem, bo w pieluszce niespodzianka, a nie jestem typem osoby,
który wychodzi z założenia, że Jestem
matką i mi wolno wachlować kupskiem mojego dziecka kiedy chcę i gdzie chcę a
tu z pokoju dla matki z dzieckiem wychodzi, owszem, matka, ale
z trójką dzieciaków 8+?!
Pomijam fakt, że jak w tej kolejce czekałam to usiadłam na
takiej tam sofie (co ważne materiałowej) i czekam na swoją kolej. Przychodzi MATKA. Pyta, czy zajęte, odpowiadam, że
tak. Pyta, czy też czekam, odpowiadam, że tak. Na co MATKA rzecze: ja czekać nie
mogę, przebiorę go tutaj, na tej kanapie. Popatrzałam się na MATKĘ krzywo, żeby zrozumiała, że to
lekko chujowy pomysł. Ale MATKA powiedziała
tylko zaraz sobie Pani znowu usiądzie.
Nie, dzięki, nie chcę siadać na gównie Twojego dzieciaka. Ja
pierdolę ludzie, uruchomcie wyobraźnię! A jeśli już jest mus-mus i po prostu TRZEBA dzieciaka przebrać już,
teraz, tutaj to miejcie przy sobie podkłady jednorazowe lub wielokrotnego
użytku. Bo na meblu, na którym przebierasz swojego gołego dzidzię siedziało
wcześniej milion dup, jest tam w ciul zarazków a i dzieciak swoje na tym
pozostawi.
Więc ponawiam apel- MYŚLCIE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz